Prawdziwy slow wedding

Ślub Pauli i Kuby to dzień w stylu, w którym i ja widzę swoje własne wesele. Piękne, słoneczne przygotowania w cudownie estetycznym miejscu, ślub w plenerze (na pomoście!), najmilej spędzony czas z mężem i najbliższymi. Slow wedding to wciąż mało popularny kierunek jeśli chodzi o wesela w naszym kraju, ale myślę, że powoli i Polacy dojrzewają do tego typu przyjęć. W slow wedding liczy się przede wszystkim miłość – celebracja uczuć, koniecznie w najprawdziwszym (dla pary) stylu, w gronie wyjątkowych, najbliższych osób. Organizując ślub w duchu slow wedding mamy czas na wszystko, nie martwimy się niczym i nigdzie się nie spieszymy. Brzmi bajkowo, prawda?

.

Firstlook, który wyciska łzy

Paula i Kuba udowodnili mi, że firstlook, w którym dużą rolę odgrywają emocje i słowa prosto z serca – rzuca na kolana, wyciska łzy i jest zdecydowanie nie do zapomnienia. Myślicie, że Wasz przyszły mąż to emocjonalny kamień i nic go nie ruszy? Zainteresujcie się magicznymi książeczkami od Dopiletero – wyciągają emocje na samiutki wierzch. Nawet u największych twardzieli.

.

Każda historia ma swój początek
– Weranda Home

W tym dniu dużą rolę odgrywało miejsce. Zarówno przygotowania jak i plenerowy ślub oraz przepiękne kameralne przyjęcie odbyło się na terenie jednego venue, czyli w okolicy podpoznańskiej willi o nazwie Weranda Home. Organizacja przygotowań, ślubu w plenerze oraz przyjęcia w jednym miejscu zapewniło spójność w reportażu… i oszczędziło wszystkim sporo stresu związanego z przemieszczaniem się w różne (nieznane wcześniej gościom) miejsca. Jakbym miała opisać dzień Pauli i Kuby jednym słowem, to byłby to “piękno-spokój”. Miało być jednym słowem, więc połączyłam piękno ze spokojem za pomocą myślnika. Bo był spokój. I było pięknie. Zobaczcie sami.

.

Czy małe przyjęcia weselne mają sens?

Pisząc “małe” mam na myśli ceremonie do 15-20 osób. Na ślubie Pauli i Kuby była bodajże niecała dwudziestka najbliższych im dusz. Czy przez to ich dzień był gorszy? Absolutnie nie. Może to będzie nieco kontrowersyjne stwierdzenie, ale powiedziałabym, że było wręcz przeciwnie. Kilka przepięknych ślubów moich cudownych (bez słodzenia, serio) par w sezonie 2020 pokazało mi, że można inaczej niż ‘standardowo’ albo ‘tradycyjnie’. Wesele na 100-150 osób nie jest must be, zdecydowanie więcej emocji i autentyczności jest na kameralnych ceremoniach ślubnych.

.

Plusy ceremonii ślubnej w gronie najbliższych

Czas. Nareszcie jest czas na wszystko. Chcecie zdjęcia grupowe z mamą, tatą, babcią, rodzeństwem, najbliższymi przyjaciółmi? Robimy. Ot tak, bez żadnego większego planowania, bo po prostu jest czas na takie ujęcia. Nigdzie nie trzeba się spieszyć, nie ma żadnych wpadek, jesteście w gronie naprawdę najbliższych ludzi, a więc odpada dziwna presja i niepotrzebny stres. W końcu na luzie możecie wziąć ślub.

Wokół Was sami najbliżsi ludzie, którzy zawsze byli i będą przy Was, nie oceniają i znają Was na wylot, więc czym tu się denerwować? Możecie prawdziwie mówić o swoim uczuciu (własne przysięgi wyciskają łzy wzruszenia i szczęścia), bez przeszkód celebrować swoją miłość, bez żadnych nawet najmniejszych obaw czy stresów. Prawdziwa ślubna wolność. I zaufajcie mi, to będą słowa przysięgi, które Wy i Wasi najbliżsi zapamiętacie na zawsze.

Poza tym, że małym ślubom towarzyszą wielkie emocje, kameralne uroczystości wiążą się również z mniejszym kosztem. Ale to akurat prosta matematyka, ponieważ zawsze największy koszt generowała duża liczba gości. Mniejsza liczba osób = mniejszy koszt.

Dla prawdziwych zwolenników estetyki ceremonia w gronie najbliższych to możliwość skupienia się nawet na najmniejszych detalach. Winietki w postaci cytryn/muszli/kamieni z ręcznie wykaligrafowanymi imionami? Żaden problem i dużo mniejszy koszt gdy pod uwagę bierzemy przyjęcie na maksymalnie 15-20 osób.

Ślub całkowicie po Waszemu. Sytuacja, w której znalazły się pary 2020 pokazała, że to od Was zależy jak będzie wyglądał Wasz ślub. Jeśli zdecydujecie się zaprosić mniejszą liczbę gości organizacja przepięknej ceremonii ślubnej na tle górskich szczytów nie wydaje się być już problemem. Może to znak, że warto spełniać swoje marzenia? ‘Małe śluby’ są piękne, autentyczne, absolutnie wbrew schematom… i są przede wszystkim o Was.

Mówią, że miłość to obecność. Cudownie fotografowało mi się tego dnia Paulę i Kubę oraz ich najbliższych. Naprawdę, nawet ja (fotografka) czułam, po co ci ludzie się tam tego dnia zebrali. Dla miłości.

.

.

miejsce Weranda Home
suknia Rara Avis
włos Magda Kolanowska
harfa Cecylia Matysik-Ignyś
kwiaty Zielona Fabryka
film Lot Trzmiela Weddings
książeczka Wszystko co kocham w Tobie @dopiletero

♡.

Comments
Add Your Comment

ZAMKNIJ