Wyjątkowa jakość w miziastej oprawie

Za każdym razem, gdy sięgam po album rodzinny, czuję się jak podróżnik w czasie, jakbym okryła coś niesamowitego. I rzeczywiście trochę tak jest – sama możliwość patrzenia na fotografie, dopowiadania sobie pewnych historii (nie zawsze w stu procentach prawdziwych, ale umówmy się, nie o to chodzi we wspominaniu), jest swoistą podróżą w czasie. Jak dotąd jedyną, na jaką ludzkość może sobie pozwolić. Hmm, okej, a więc zaryzykuję stwierdzeniem, że podróże w czasie są możliwe. I to dla każdego. Głupio byłoby z tego nie skorzystać, prawda? A Ty masz już swój wehikuł czasu?

Czy warto zdecydować się na albumy ślubne?

Kocham albumy, nie tylko ze względu na to, że są piękne (bo są przepiękne!), ale są również doskonałym dopełnieniem gotowego produktu, który swoim parom oddaję. Albumy są dodatkową opcją w mojej ofercie, co oznacza, że zdecydowanie nie ma musu, aby się na te cuda decydować. Mimo to, 90% moich par, są albumami zachwycone i ostatecznie zamawiają je u mnie. A ja jestem przeszczęśliwa, bo mogę zdjęcia z ich ślubu pokazać im także na papierze, finalnie dopełniając albumami oddawany przeze mnie reportaż. To też taki wzór, jak te fotografie powinny wyglądać po wywołaniu (niestety ogólnodostępne popularne drukarnie często pozostawiają wiele do życzenia jeśli chodzi o jakość, a wiele labów fotograficznych obsługuje jedynie fotografów – i chwała im za to, bo dzięki temu są mniej masowe, a bardziej pro, co więcej my fotografowie mamy możliwość zaproponowania swoim parom czegoś naprawdę wow).

Który wehikuł jest dla Was?

Staram się nie zalewać swoich par mnogością opcji. Doskonale wiem, że liczba decyzji związanych ze ślubem, często sama w sobie bywa przytłaczająca. Kochani, od tego macie swoich fotografów – my wybieramy najlepiej pasujące do naszego stylu warianty, a ostateczną decyzję pozostawiamy Wam. W swojej ofercie postawiłam na dwa rodzaje albumów i w zależności od tego, na czym mojej parze zależy bardziej, to z ich strony pada decyzja ostateczna. Często dostaję zapytania na jakim papierze drukowane są rozkładówki – to papier fotograficzny, jedwab.

album 25×25

Piękny, zgrabny kwadrat, w idealnym rozmiarze (naprawdę, tutaj ja musiałam podjąć trudną decyzję i wybrać jeszcze pomiędzy 20×20 i 30×30 – 25×25 jest idealny, to też był najczęściej wybierany rozmiar przez moje pary). W albumie 25×25 jest 12 rozkładówek, na których mieści się średnio około 80 ujęć. To najważniejsze kadry z Waszego ślubu, przedstawiające historię Waszej miłości na starannie wyselekcjonowanych ujęciach. Album rozkłada się na płasko, a jego karty są kompletnie sztywne (podejrzewam, że żadna siła nie jest w stanie ich zgiąć – chociaż przyznam szczerze, że nigdy nie próbowałam).

storybook 25×35

To zupełnie inny produkt niż album 25×25. Tutaj historia jest dłuższa, o wiele obszerniejsza, znajdują się tu nie tylko najważniejsze ujęcia, ale także sporo detali, zdjęć dopełniających, miejsc i ludzi. Storybook ma 35 rozkładówek, mieści około 200 zdjęć. Karty są mniej sztywne niż w albumie, to tzw. karty pracujące, elastyczne. Storybook można otworzyć na płasko, “chudsze” i elastyczne karty pozwalają zmieścić dużo więcej rozkładówek, a więc i więcej zdjęć. To idealne rozwiązanie dla par, które pragną mieć na papierze nie tylko najważniejsze ujęcia, ale zależy im przede wszystkim na pięknie rozbudowanej historii.

Projekt albumu/storybooka

Zależy mi, żeby moje pary miały wgląd i wpływ na ostateczny projekt swojego ślubnego wehikułu czasu. Projekt wykonuję w programie SmartAlbums, pięknie wyedytowane rozkładówki wysyłam przed drukiem swoim parom, które mogą projekt zaakceptować bądź wprowadzić swoje poprawki. W końcu to Wy wiecie najlepiej, jakiej pamiątki i wspomnień oczekujecie, ja jestem tu dla Was. Albumy zamawiam w Crystal Albums, to mała rodzinna drukarnia, która urzekła mnie jakością, pięknymi okładkami i obsługą. Kupując u nich, czuję się, jakbym wspierała najlepszych przyjaciół. A oni wspierają mnie – swoim pięknym produktem.

Czy album ślubny jest obowiązkowy?

Absolutnie nie. Fotografie na papierze to żaden obowiązek, a czysta przyjemność. O tym, że wspomnienia warto kolekcjonować, nie muszę Wam chyba pisać? Że pamięć jest zawodna, a chwile wyjątkowo ulotne? Zamknięcie tych bezcennych dla Was i Waszej rodziny momentów nie jest ani trochę obowiązkowe, ale przyznacie chyba, że to rzeczywiście bezcenna moc, aby móc te chwile zatrzymać na zawsze. Dla Was, a później dla Waszych dzieci i ich dzieci… Warto zadbać o to, żeby wnukowie mogli oglądać Wasze młode twarze na cudnie wywołanych fotografiach, gdzie zgadza się wszystko – od światła po kolor. Jeśli decydujecie się na profesjonalnego fotografa, który wykona dla Was najpiękniejsze zdjęcia na świecie, nie żałujcie na album. Wszyscy dobrze wiemy, jak pliki potrafią być zawodne, natomiast papier nie zawodzi nigdy. To albumy i fotografie w nich zawarte, będą po latach przypominały nam o ludziach, których już z nami wtedy nie będzie. O uczuciach, które w dniu ślubu są wyjątkowo silne. O rzeczach, które wtedy były dla nas najpiękniejsze… O pogodzie, o spojrzeniach, uśmiechu, a nawet o najdrobniejszych gestach. Nie odbierajcie sobie tego, zadbajcie o swoje wspomnienia.

Comments
Add Your Comment

ZAMKNIJ